Mateusz Smoczyński – o tym, co mają skrzypce do Johna Coltrane’a

Na początek przechadzający się rytm Strollin’ Prince’a… To niełatwe zaczynać wpis od Księcia, gdyż istnieje ryzyko, że zagarnie on tematycznie cały materiał. Słowa z piosenki: rockin’ i rollin’ wpisują się w naszą audycję jak na zamówienie – podobnie jest z niespiesznie kroczącymi dźwiękami basu i punktowo kładzionymi akordami syntezatora. Utwór z płyty Diamonds and Pearls i mamy Prince’a w całej okazałości – żelazna precyzja i rytmiczne dopracowanie pod pozorem subtelnie muskanych dźwięków.

– Gościem dzisiejszej audycji jest Mateusz Smoczyński – laureat II Międzynarodowego Jazzowego Konkursu Skrzypcowego im. Zbigniewa Seiferta – zapowiedział Hirek Wrona.

źródło: http://www.jazzarium.pl/aktualnosci/seifert-competition-w-70-rocznic%C4%99-urodzin-wielkiego-skrzypka
źródło: http://www.jazzarium.pl/aktualnosci/seifert-competition-w-70-rocznic%C4%99-urodzin-wielkiego-skrzypka

Trudno uwierzyć, zwłaszcza po rezonujących jeszcze w uszach strzępach jego płomiennych improwizacji, że Mateusz jest po prostu miłym i skromnym chłopakiem.  A jeśli przypomnimy sobie historie o codziennych, kilkunastogodzinnych ćwiczeniach legendarnego Niccolo Paganiniego – tym bardziej doceniamy, że nasz skrzypcowy gość znalazł chwilę, by podzielić się swoją wiedzą.

Mateusz Smoczyński, polski skrzypek współtworzący m.in. Atom String Quartet, czyli pierwszy w Polsce kwartet smyczkowy grający jazz; zespół New Trio – brzmieniowe połączenie skrzypiec, organów Hammonda i perkusji; autorski Mateusz Smoczyński Quintet; do niedawna członek, nagrodzonego Grammy, amerykańskiego Turtle Island Quartet; a od niedawna także duetu ze światowej renomy wiolonczelistą – Stephanem Braunem.

– Moja święta trójca, jak zacząłem ostatnio żartować to: Zbigniew Seifert, John Coltrane i Karol Szymanowski –  zdradził tajemnice swoich inspiracji, przyznając, że był moment, w którym musiał starać się NIE brzmieć jak Zbigniew Seifert.

Jego muzyka inspiruje mnie już od lat licealnych. Wcześniej był John Coltrane i nie miałem pojęcia o kimś takim jak Seifert do czasu, gdy ktoś mi nie powiedział, że gram zupełnie jak on. A nawet wyglądam podobnie. Wtedy trudno było zdobyć jakiekolwiek jego nagrania. Teraz to się na szczęście zmienia. – powiedział w audycji Mateusz.

Język muzyczny to jedno, a instrument to drugie. Skrzypce w jazzie stają się coraz bardziej popularne, ale nadal jest to zjawisko dosyć rzadkie. Pomijając późniejsze ewolucje gatunku, pierwotnie była to muzyka – rytmizowana. A o to chyba w instrumentach smyczkowych najtrudniej.

– Najbardziej cenię swój instrument za to, że jest tak karkołomny w graniu muzyki rytmicznej. Niewdzięczny właściwie. Konkurencja przez to jest niezbyt duża – jest nas, skrzypków jazzowych, niewielu. Mamy jakąś niszę, dzięki której możemy naprawdę sporo grać. – dodał Mateusz.

Słuchając zażartych i niemal kipiących emocjonalnością improwizacji Mateusza czuć, że wybór instrumentu to bynajmniej nie wynik chłodnej kalkulacji. Zresztą, jeśli zestawimy jego nazwisko ze słowem muzyka, to chyba nic nie pozostanie „na chłodno”. A już na pewno nie umysły słuchaczy.

Kiedyś nie bardzo przepadałem za skrzypcami w jazzie – to przetworzone brzmienie nie do końca mi odpowiadało. W pewnym momencie się zbuntowałem i nie chciałem grać z przystawkami. Wtedy założyliśmy z kolegami kwartet Atom String Quartet, w którym mogliśmy pozwolić sobie na zupełnie akustyczne granie.

link do audycji z wywiadem w „Soul muzyka duszy”:

http://www.polskieradio.pl/9/4757/Artykul/1662778,Soul-muzyka-duszy-1-wrzesnia-godz-2309

Jeśli pojawia się wątek ASQ, to nie może on przejść bez echa. Komuś, kto nie zna jeszcze muzyki tej grupy, zazdroszczę momentu, w którym spotka się z nią po raz pierwszy – a zwłaszcza na koncertach. Pulsacja, żywiołowość, liryzm, często połamany rytm – to składowe większości muzyki jazzującej. I to jest w niej wspaniałe! Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę statyczne, w większości, kwartety smyczkowe – i jeden z nich będzie realizował wszystkie wcześniej wspomniane elementy, a przy tym dźwiękami rozrywał powietrze – to najpewniej będą właśnie ASQ.

Chociaż nie w mojej roli mierzyć wpływ, jaki wywarła na nich muzyka Johna Coltrane’a, to przypominając sobie jego przejmujące i uduchowione improwizacje – zawsze wyciągnięte do granic intonacyjnych możliwości – domyślam się, że ta ilość może być znaczna. Chociaż nie w porównaniach tkwi sedno, to biorąc pod uwagę połączenie pierwotnie naturalnego, wrażliwego na każde drgnienie powietrza, szlachetnego dźwięku smyków z dzikością i opętaniem brzmienia Coltrane’a – efekt musi być powalający. ASQ i tak sami dla siebie są wyznacznikiem, ale przykład Coltrane’a pobudza wyobraźnię i skojarzenia.

Dodać mogę jeszcze prawdziwie zespołową grę, za którą idzie wypełnienie wszystkich muzycznych płaszczyzn – od akompaniamentu poprzez przetwarzanie tematów oraz udaną zabawę w „zobaczmy, jak to zabrzmi w ten sposób”. Innymi słowy ASQ wykorzystują całą paletę artykulacyjnych możliwości tych niepozornych, niby klasycznych instrumentów. Czy wiolonczela może być perkusją? Owszem, na ich przykładzie widać, że może.

Martyna Milewska


Tags: , , , , , ,

Fatal error: Uncaught Exception: 190: Error validating application. Application has been deleted. (190) thrown in /var/www/vhosts/hirek.pl/subdomains/beta/httpdocs/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273